Magazyn Uczelniany ,,Discipulus”

Uczucia „niekochane”. Czy potrafimy z nich czerpać?

Żyjemy w czasach, podkreślających tak  mocno rolę rozumu –  rolę myślenia. Istnieje powszechne przekonanie, że emocje są czymś gorszym od rozumu, mniej ważnym –  że to rozum powinien wszystkim kierować i zarządzać w życiu człowieka. Tymczasem przeprowadzono wiele badań, które wskazują na to, że jednak nasze uczucia są, zarówno ważne jak rozum, a idąc ze sobą w parze tworzą idealny duet. Nie jest dobrze, gdy określamy nasze odczucia jako pozytywne bądź negatywne, ponieważ nie ma uczuć złych.  Nawet tak silne i niepohamowane emocje, które prowadzą do czynów złych są  potrzebne, do tego, aby budować głębokie relacje w naszym życiu, aby żyć jego pełnią. Dają nam one wszystkie możliwość stworzenia relacji z samym sobą jak i drugim człowiekiem. 

Złość, strach, wstręt, smutek, zazdrość, wstyd, agresja – to emocje, z którymi nie jest nam zbytnio po drodze, jednak jak dowodzą badania, są jednymi z najczęściej przez nas okazywanymi i odczuwanymi. Nie potrafimy ich zaakceptować, wypierając je, byle by nie mieć z nimi nic wspólnego. Nie potrafimy ich obecności zaakceptować – w momencie, gdy ogarniają nas one to za wszelką cenę staramy się te “złe” emocje ukryć.

Wyrażanie uczuć, szczególnie tych o znaku ujemnym, w sposób właściwy  jest nie lada sztuką. Tak naprawdę chodzi o to, abyśmy potrafili znaleźć w sobie mechanizmy radzenia sobie z nimi, a także sposoby i metody na ich wyrażanie, przeżycie i zrozumienie, nie raniąc przy tym drugiego człowieka. Ważnym jest, abyśmy nie odrzucali siebie i swoich uczuć, abyśmy czując złość, nie myśleli, że jesteśmy źli, abyśmy czując zazdrość, gniew, agresję, nie postrzegali siebie jako ludzi, którzy nie zasługują na szacunek. Te „niekochane” emocje sygnalizują nam to, że w naszym życiu jest coś, co powinniśmy postarać się lepiej zrozumieć, przyjąć, zaakceptować. W konsekwencji takie podejście może pomóc nam zmienić nasz sposób postrzegania i myślenia o sobie, innych oraz świecie. 

Jeszcze kilka lat temu mówienie o emocjach często spotykało się ze społecznym ostracyzmem. Dziecko, które jawnie wyrażało złość czy też gniew, było później karane przez rodziców, którzy nie potrafili małemu człowiekowi wyjaśnić, że to nie emocje są złe, a jedynie ich sposób wyrażania, stojący niekiedy w sprzeczności z zasadami i normami społecznymi. Złość nagminnie jest bowiem mylona z agresją. Gdybyśmy potraktowali te uczucia jako informację, że dzieje się coś przykrego, to znacznie częściej potrafilibyśmy zostawić przeszkodę daleko za sobą, a już idealnie by było, gdybyśmy zaufali swoim uczuciom, przyjęli ich obecność, ponieważ  niosą w sobie jakąś informację, swoistego rodzaju kod do zrozumienia siebie jak i drugiego człowieka. Istotne jest, aby w momencie pojawienia się trudnych emocji, mieć chwilę na zastanowienie, jaki jest powód tego, że właśnie w tej chwili się one pojawiły. Jeśli pojawił się lęk, wstyd, strach, złość, to możemy zadać sobie pytanie: Dlaczego te uczucia się pojawiły? Jak rozumiem te uczucia? Dlaczego w tym momencie się pojawiły? Co te uczucia mi mówią? Często zbyt szybko interpretujemy swoje uczucia. Język uczuć powinien zaczynać się od słowa „ja”. „Ja czuję strach”, „Ja czuję wstyd” itp. Nie powinniśmy obarczać nikogo za swoje uczucia, nie mówić: „Przez ciebie się boję lub czuję wstyd”. 

Dość regularnie zdarza się, że nie akceptujemy w sobie konkretnych emocji. Wielu z nas ma często problem np. z uczuciem zazdrości. Spotykając się z ludźmi można usłyszeć, że chcieliby oni przestać zazdrościć ludziom pracy, pieniędzy, wykształcenia, wyglądu itp. Nie akceptują oni tego w sobie. Tymczasem patrząc na zazdrość z innej perspektywy, można zaobserwować, że jest ona czymś, co może pomóc nam dostrzec wartościowe rzeczy wokół nas. Kiedy mój kolega dostał prestiżową nagrodę w dziedzinie dziennikarstwa, to naturalne jest, że czuję zazdrość, gdyż sam/sama chciałabym taką nagrodę dostać. iżrzegam, i  jest ona czymś wa właśnieym. To wł pomogła mi te wartość zauważyć. Problem pojawia się dopiero w momencie, gdy rozpocznie się pod wpływem tego uczucia, deprecjonowanie zdobytej nagrody, mówiąc np., że nie jest wcale taka wartościowa. Taka postawa może wpłynąć na jakość posiadanych relacji międzyludzkich. Co zatem można w takiej sytuacji zrobić? Otóż najprostszym sposobem byłoby powiedzenie koledze: „Jak ja zazdroszczę ci tej nagrody, sam o takiej marzę od kilku lat”. Tym samym podkreślimy wagę osiągnięcia kolegi oraz sprawimy, że poczuje się on tościowany, a  więź z nim najprawdopodobniej pogłębi się. Wyrażone wprost uczucie jest czymś, co może budować nasze relacje.

Kolejnym uczuciem, którego w sobie nie akceptujemy, jest agresja. Może ona bardziej kojarzyć się nam z czynem agresywnym, dlatego czujemy, iż nie jest ona niczym dobrym. Jako energia często może być czymś, co spowoduje powstanie czegoś wartościowego. Może ona wynikać z poczucia niesprawiedliwości wobec czyjejś krzywdy lub wobec nadużyć rzeczywistości. Ludzie, którzy tłumią agresję zazwyczaj są apatyczni i bierni. Depresję między innymi może powodować nadmierne tłumienie agresji. Wyrażajmy mądrze agresję i szanujmy to uczucie w sobie, bo ono może budować nasze więzi i przyczyniać się do powstania wielu twórczych aktów.

Wstyd jest kolejnym uczuciem, które staramy się ukryć. Tymczasem jest on istotny, bo informuje nas, że ktoś przekracza nasze granice intymności psychicznej i fizycznej. To uczucie mówi mi, do jakiego momentu mogę dojść, aby nie naruszyć intymności swojej i drugiego człowieka. Nie wstydźmy się więc wstydu ani innych emocji.  Tłumiąc je, narażamy siebie na konsekwencje na poziomie fizjologicznym i psychologicznym, co może być skutkiem zaburzeń psychosomatycznych.

Jeżeli będziemy w stanie odsłonić własne uczucia, to będziemy w stanie je zrozumieć. Możemy  również wtedy dostrzec tę różnicę w perspektywie neurofizjologicznej. Dostrzeganie emocji, nazywanie ich u siebie i u innych (mentalizowanie), dosłownie przyspiesza metabolizm płatów przedczołowych, co sprawia, że struktury mózgu odpowiedzialne za różne przykre odczucia takie jak np. strach, są mniej aktywne. Zmieniają się nasze style przywiązania na te bardziej bezpieczne. Psychoterapia psychodynamiczna oparta na mentalizowaniu, która jest prowadzona regularnie, może doprowadzić do pozytywnych zmian i przyczynić się do poprawy jakości naszego funkcjonowania i dosłownie zmienić „chemię” naszego mózgu, a co za tym idzie uczynić nasze życie szczęśliwszym. 

Uczucia „niekochane” wbrew złej sławie mogą stać się naszym skarbem. Dobrze wykorzystane potrafią wpłynąć na całe nasze życie, na budowanie więzi z drugim człowiekiem. Strach informuje nas o zagrożeniu, złość pomaga nam walczyć, kiedy nie ma szansy na ucieczkę. Wstręt chroni nas przed spożyciem czegoś, co brzydko pachnie i może zagrażać naszemu zdrowiu.  Smutek – pokazuje naszą słabość w momencie, kiedy stracimy kogoś lub coś i potrzebujemy wsparcia u innych. Każda z tych emocji łączy się z innymi, tworzy bogaty bukiet nastrojów i uczuć, a to stanowi o istocie życia. Czuć to znaczy żyć. Zatem nie bójmy się uczuć.

Autorka: Dorota Woźniak

Archiwum

Co tak naprawdę jest głównym powodem sytuacji, w których jedno z partnerów zataja jakąś informację przed drugim? 

Stres jest jednym z bodźców najmocniej wpływających na nasze zachowanie. Kiedy jesteśmy pod wpływem jego oddziaływania, nasze pierwotne instynkty dążą do pozbycia się stresora bądź stresorów. Każdy z nas reaguje odmiennie, ale czy zawsze te sposoby są dobre?